czwartek, 25 czerwca 2015

słowem wstępu, czyli to czego nie lubię

Witam!

Cieszę się, że jakimś cudem znalazłeś się właśnie tutaj czy to z przypadku, czy chęci. Jeśli masz ochotę zostać na dłużej będzie mi niezmiernie miło.

Nie wiem, jak zacząć, nie lubię się witać, to troszeczkę niezręczne. Nazywam się Oliwia, przezwiska nie posiadam, a nazwisko nie będzie tutaj potrzebne. Czy uwierzysz, gdy powiem, że ten blog ma już kilka dobrych lat, a ja dopiero teraz decyduję się publikować? Tak właśnie wygląda sytuacja - straszny ze mnie tchórz. Jednak czasami przemawia przeze mnie bardzo silna potrzeba wyrzucenia z siebie tych emocji. Kiedy kończę jakąś książkę, chcę podzielić się z kimś wrażeniami, a wierzcie lub nie - nie mam nikogo kto chciałby słuchać akurat o tym, nic poza blogiem mi nie pozostało.

No i właśnie zdecydowałam się podzielić ze światem, mniejszym lub większym, swoimi wrażeniami i przemyśleniami. Już tłumaczę. Chciałabym umieszczać tutaj opinie (podkreślam o p i n i e) na temat niektórych przeczytanych książek.  Próbowałam już nie raz i wiem, że recenzji pisać to ja raczej nie potrafię. Nie ważne ile poradników się nie nasłucham i nie naczytam. Dlatego będą to tylko i wyłącznie moje opinie. Jak to mówi Anita z bookreviews: paplando.

MUSZĘ ZAZNACZYĆ, ŻE BĘDZIE TO RACZEJ SUBIEKTYWNE, OKEJ.

Właśnie mi się przypomniało, że pan na historii kiedyś tam powiedział, że nie powinno się witać ludzi rzucając witam, bo to, jak pokazywać, że jesteśmy ponad nimi. To miało jakiś związek ze szlachcicami, nie pamiętam.
Więc dla sprostowania: Cześć! W zasadzie to czuję się raczej pod wami aniżeli ponad.

1 komentarz: