czwartek, 25 czerwca 2015

KRÓL KRUKÓW – MAGGIE STIEFVATER

 Czy wszyscy zabierają się za Króla Kruków długo? Serio, gdzie nie pójdę tam mówią, że nie mogli się jakoś tak zmobilizować, a potem BAM! Świetne! No... i właśnie to samo było ze mną.

Na początku poznajemy Blue Sargent, nastoletnią mieszkę jasnoniebieskiego domu przy Fox Way 300, pełnego wróżek, które razem z jej matką zarabiają na przepowiadaniu. W gruncie rzeczy wszystkie są z jej rodziny i wszystkie oprócz niej posiadają dary nadprzyrodzone. Kiedyś, wróżąc Blue, zgodziły się co do jednego: jeśli pocałuje mężczyznę, którego naprawdę kocha, ten umrze.

Gansey, wraz z trójką swoich przyjaciół - Adamem, Ronanem i Noahem, pojawią się w jej życiu nagle lecz zupełnie nieprzypadkowo. Wszyscy uczęszczają do Aglionby - elitarnej szkoły dla chłopców i Blue za wszelką cenę stara trzymać się od nich z daleka, bo tak mówią jej zasady. Chłopcy z Aglionby są be. Niestety udaje jej się to tylko przez chwilę, a potem zostaje wciągnięta w ich wielką, osiemnastomiesięczną zagadkę łamane przez misję - odnaleźć Glendowera.

Lubiła czuć się potrzebna, ale czasem wolałaby, żeby słowo "potrzebna" nie kojarzyło jej się tak bardzo z wyrazem "użyteczna".

Przyznam, że na początku lektury byłam sceptycznie nastawiona, ale przy czytaniu trzymało mnie to, że strasznie szybko pochłaniałam kolejne strony. Przy setnej zaczęło mi się naprawdę podobać, przy dwieście pięćdziesiątej wiedziałam, że muszę skończyć ją jeszcze tego samego dnia, bo nie wytrzymam z ciekawości, a od (uwaga, dokładnie:) trzysta trzydziestej strony wręcz skakałam po łóżku. Tak samo zresztą, jak po zamknięciu książki. Nie spodziewałam się tego. Nie wiem, czy ostatnimi czasy jakaś książka tak bardzo wciągnęła mnie w swój wyimaginowany świat.

Mianowicie świat przedstawiony jest cudowny. Nie wiem, czy to w zasadzie prosty język pani Stiefvater, czy zwykła zwykłość dobrej książki, ale zostałam dosłownie wciągnięta. Opisy nie były przytłaczające, a jednak na tyle dokładne, żeby móc stworzyć sobie w wyobraźni piękny obraz miejsc, w których rozgrywała się akcja. Ja w sumie nie wiem, co mam powiedzieć, naprawdę. Mam ochotę krzyczeć, żebyście czytali, koniecznie koniecznie koniecznie!


Żeby nie spojlerować, ale jednak trochę o bohaterach powiedzieć: wszyscy są różni. Ekscentryczna, ale rozważna Blue, niezwykle mądry, a momentami strasznie bezmyślny Gansey, tajemniczy i wybuchowy (oraz zabawny) Ronan, pełen kompleksów, ale pewien siebie Adam oraz cichy Noah. I, za co jestem niezmiernie wdzięczna(!!!), nie ma tutaj haremu na jedyną, główną bohaterkę, a przynajmniej póki co...

Jedyny minus, który gdyby pewnie tak często się nie powtarzał minusem nie był, ale niestety zaczęło mnie to irytować. C z ę s t e p o d k r e ś l a n i e w y r a z ó w s p a c j a m i m i ę d z y l i t e r a m i. UGH. Jednak dało się to znieść na rzecz całej reszty.

To by było na tyle. Król Kruków mnie oczarował. Powiem wam też, że ja po skończeniu tego, pierwszego tomu, od razu zaczęłam drugi, który swoją drogą udało mi się kiedyś dorwać na promocjach w Auchanie, za wręcz śmieszne pieniądze, polecam poczaić się tam za książkami!

Króla kruków polecam niezmiernie jeśli chociaż trochę was zaciekawił. A może już czytaliście? Co sądzicie?

Moja ocena: 9/10

Do napisania i trzymacie się ciepło, bo ostatnio lato takie lato, że bardziej jesień:*

2 komentarze:

  1. Dorwałam Króla kruków na początku czerwca za jakąś śmiesznie niską cenę. Moja mama mi podkradła tę książkę, właśnie ją kończy i tak samo jak Ty jest nią oczarowana, także to chyba wystarczające powody aby jak najszybciej po nią sięgnąć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Koniecznie daj jej szansę (a potem podziel ze mną wrażeniami). :)

      Usuń